Poród

Historia oparta na faktach – realizacja Standardu w praktyce

Witajcie!

Jak już wspominałam w ostatnim wpisie, byłam tuż przed porodem…

Obecnie jestem prawie cztery tygodnie po, dziękuję za wszystkie gratulacje otrzymane od followersów na Instagramie 🙂 Żyję, mam się dobrze, mój drugorodny także. 🙂 Jak widzicie – wracam. Niestrudzona, niezłomna, choć troszkę niewyspana. Oto jestem. Planuję pojawiać się tu częściej.

Do nowego wpisu natchnęły mnie pytania zadawane przez czytelniczki bloga. Panie zapytały mnie, jak w rzeczywistości wyglądała w moim przypadku realizacja Standardu Opieki Okołoporodowej (w skrócie: Standardu).

Zastanawiałam się, czy jest to dobry temat na wpis, czy nie za dużo się „pozwierzam” w Internetach. Jednakże stwierdziłam, że przecież nic nie obrazuje lepiej sytuacji prawnej jak kazusy, czyli inaczej mówiąc przykłady z życia. A opisywać wszakże mogę tyle ile mi się podoba, bez zdradzania intymnych szczegółów, a skupianiu się stricte na aspektach prawnych. Także dla zainteresowanych, w szczególności dla przyszłych rodziców – częstujcie się moim kazusem.

Początek

Na początku, być może jak pamiętacie, Standard stanowi, że poród powinien być ograniczony do niezbędnego minimum pod kątem medykalizacji. Każda interwencja musi wiązać się z uzasadnionym medycznie wskazaniem oraz wymaga zgody pacjentki.

Mój przykład: Medykalizacja była, ale tylko w takim zakresie, na jaki się godziłam. Jednakże podkreślenia wymaga, że nie pytano mnie każdorazowo o zgodę przed wykonaniem zabiegów/badań. Tylko podanie znieczulenia zewnątrzoponowego wiązało się z moją uprzednią pisemną zgodą. Pozostałe ingerencje (np. podanie oksytocyny syntetycznej) zostały mi po prostu zakomunikowane. Czyli wchodziła położna i mówiła: „razem z lekarzem podjęliśmy decyzję, że…”.

Wszystkich interwencji byłam świadoma, dopytywałam maksymalnie o ich przebieg, konsekwencje i godziłam się nie. Jednak chcę zaznaczyć, że nie do końca przebiegało to w stu procentach zgodnie ze Standardem. Gdyby jakaś kobieta nie znała swoich praw, mogłaby myśleć, że decyzje są podejmowane odgórnie przez personel medyczny, a ona nie ma żadnego prawa dopytywać czy oponować. Zatem minusem było na pewno brak odpowiedniego wyjaśnienia pacjentce konieczności interwencji medycznych oraz ich przebiegu (gdyby nie moje pytania, personel sam z siebie tego by nie zrobił, postawa była raczej wskazująca na to, że decyduje lekarz wraz z położną, a nie rodząca).

Nie mogę jednak zarzucić nachalnej medykalizacji – odbyła się ona dopiero po oczekiwaniu na rozwinięcie się w sposób naturalny akcji porodowej. Podobnie jeśli chodzi o karmienie piersią – nikt z personelu nie proponował mleka modyfikowanego, wspierano cały proces w sposób wzorowy (włącznie z konsultacją doradcy laktacyjnego, który zaglądał do każdej kobiety na sali poporodowej).

Przyjęcie do szpitala

Wybrałam samodzielnie placówkę – nie zostałam odesłana do domu, mimo nieregularnej akcji skurczowej podczas przyjazdu. Przyjecie nastąpiło sprawnie, personel zachowywał się kulturalnie, informował o planowanych wobec mnie działaniach, wykonano mi brakujące badania, wykonano zapis KTG. Nie mam nic do zarzucenia, Standard zrealizowany w pełni.

Rodzącą traktuje się z szacunkiem oraz umożliwia się jej udział w podejmowaniu decyzji związanych z porodem.

To z pewnością dla każdej rodzącej najbardziej istotny punkt programu. Zatem w punktach, podobnie jak w teoretycznym omówieniu Standardu:

  • personel medyczny powinien przywitać rodzącą osobiście, przedstawić się jej i wyjaśnić swoją rolę w opiece nad nią – nie zostało to zrealizowane, choć nie czułam się z tego powodu źle lub w jakiś sposób potraktowana niewłaściwie – personel był miły oraz życzliwy, każda osoba miała plakietkę ze swoim imieniem i nazwiskiem oraz pełnioną funkcją w szpitalu, jednak faktycznie brak osobistego powitania oraz przedstawienia się i wyjaśnienia roli rzucał się w oczy – trafiłam na „zmianę” położnych i żadna nie zrealizowała tego punktu;
  • personel medyczny powinien prezentować spokojną i wzbudzającą zaufanie postawę – uważam, że ten punkt został częściowo spełniony, byłam informowana o przebiegu porodu (choć jak wspominałam powyżej, musiałam też sama dopytywać o konieczność wykonywanych interwencji medycznych oraz ich przebieg), szanowano moje decyzje choć nie pytano mnie o zgodę na niektóre zabiegi (np. założenie wenflonu) . Na duży plus jednak muszę wskazać, że bez zająknięcia przyjęto zmianę mojej decyzji co do znieczulenia oraz dano mi dużą swobodę podczas porodu, faktycznie – tak jak stanowi Standard- pozwolono mi na decydowanie o przebiegu porodu (przykład: od początku mówiłam, że nie chcę leżeć – położna wyszła temu naprzeciw i umożliwiła mi immersję wodną oraz aktywność);
  • Nie podobało mi się, że niektórzy z personelu medycznego mówili do mnie per „mama”, tj. „mama zrobi”, „mama zobaczy”. Bardzo protekcjonalny ton, przez niektóre położne stosowany nagminnie (w niektórych placówkach wręcz chyba nikt nie mówi per „pani” tylko bezpośrednio wali „mama”). To moim zdaniem minus, choć generalnie w placówce w której byłam ten sposób zwracania się do kobiety na szczęście nie był dominujący. Pamiętajmy – mamy prawo zwrócić uwagę, jeżeli nie odpowiada nam sposób zwracania do nas.
  • personel medyczny powinien szanować prywatność rodzącej i jej poczucie intymności – uważam, że punkt ten został raczej spełniony – była przy mnie cały czas osoba bliska, personel przestrzegał tajemnicy zawodowej oraz przepisów z zakresu ochrony danych osobowych, poród odbywał się w sali pojedynczej, ograniczono do niezbędnego minimum obecność personelu medycznego, miałam stały dostęp do łazienki. Moją uwagę przykuła jednak dosyć specyficzna praktyka (zgodna z regulaminem obowiązującym w przedmiotowej placówce medycznej) wypraszania osoby bliskiej na czas niektórych interwencji medycznych. Jest to mocno dyskusyjne, gdyż zgodnie z ustawowymi prawami pacjenta (tj. będącymi wg hierarchii aktów prawnych aktem nadrzędnym nad wewnętrznym regulaminem szpitala) osoba bliska wskazana przez pacjenta ma być prawo przy pacjencie przy każdym badaniu, zabiegu etc. Nie każda kobieta wie o powyższym prawie i może czuć się przestraszona lub opuszczona w takiej chwili, lub po prostu bać się odezwać.
  • personel medyczny powinien zapoznać się z planem porodu, omówić go z rodzącą i w miarę możliwości stosować jego postanowienia – tutaj było trochę od drugiej strony: nieszczególnie zapoznano się z moim planem porodu (wyrywkowo zapytano o niektóre kwestie), jednak jego postanowienia były w miarę możliwości stosowane – bo sama tego pilnowałam. Tzn. przypominałam, że nie zgadzam się na taką a taką interwencję oraz jakie są moje oczekiwania w poszczególnych sprawach. Generalnie gdybym nie miała planu porodu ze sobą to nikt nie dałby mi go wypełnienia – zauważyłam, że inne rodzące nie wiedziały nawet o jego istnieniu – podpisały gotowca razem z innymi „papierami” przy przyjęciu do szpitala (sytuacja pod kątem prawnym niedopuszczalna). Zatem tak jak sygnalizowałam ostatnio – zauważalne jest lekceważenie pisemnego planu porodu przez personel medyczny. Wynika to zapewne nie ze złośliwości tych osób, a pośpiechu, może czasem rutyny i przyzwyczajeń. Nie zapominajmy jednak, że jest to przecież obowiązkowy element dokumentacji medycznej porodu i warto go skonstruować w sposób przemyślany.
  • personel medyczny powinien każdorazowo uzyskać zgodę rodzącej lub jej przedstawiciela ustawowego na wykonanie zabiegów i badań – tak jak wspominałam powyżej, zgoda była przede wszystkim uzyskiwana przed wykonaniem znieczulenia zewnątrzoponowego. Nie pytano mnie bezpośrednio o zgodę przed wykonaniem poszczególnych badań, czy innych interwencji medycznych. Nie wyjaśniano mi też konieczności tych zabiegów oraz ewentualnych skutków ubocznych. Dopiero po moich pytaniach personel medyczny wyjaśniał wszelkie wątpliwości związane z poszczególnymi zabiegami/badaniami i respektował moje uwagi oraz decyzje. Standard w tym zakresie nie był praktycznie w ogóle przestrzegany. Zatem dla pacjentki nieświadomej swoich praw sytuacja wysoko niekomfortowa, mogąca doprowadzić do poczucia utraty kontroli nad własną sytuacją i przebiegiem porodu.

Przebieg porodu

Tutaj nie mam szczególnych zastrzeżeń. Zgodnie ze Standardem, miałam zapewnioną ciągłość opieki – jedna położna i jeden lekarz od początku do końca porodu. Ograniczenie ilości personelu medycznego do niezbędnego minimum. Miałam umożliwione korzystanie ze wsparcia osoby bliskiej w zakresie jaki chciałam – mimo, że poród odbywał się w godzinach nocnych. Byłam zachęcana do aktywności fizycznej, mogłam korzystać z naturalnych oraz farmakologicznych metod łagodzenia bólu (które pokrywały się z informacjami zawartymi w broszurze placówki medycznej), pomagano mi wybierać pozycje porodowe. Nie pozwolono mi spożywać płynów ani posiłków, ale taka była decyzja lekarza z uwagi na zagrożenie cesarskim cięciem (zatem uzasadniona medycznymi przesłankami odmowa – nadal wszystko w zgodzie ze Standardem).

Natomiast do podania znieczulenia zewnątrzoponowego zauważyłam pewne niezgodności ze Standardem. Owszem – uzyskano moje zgody, poinformowano mnie o konsekwencjach i ewentualnych skutkach ubocznych, założono mi kartę znieczulenia, a po podaniu ww. środka monitorowano moje funkcje życiowe (w tym zakresie spełniono wymogi Standardu). Jednakże pielęgniarka anestezjologiczna nie zajrzała do mnie ani razu po podaniu ww. środka (a wg Standardu powinna być obecna przez cały czas), zaś lekarz anestezjolog był przy mnie około 5 minut po podaniu znieczulenia (a nie jak wymaga Standard – 30 minut). No cóż, nic złego się nie zadziało, ale procedury pod kątem prawnym nie zostały dochowane.

Po porodzie

Kontakt z noworodkiem skóra do skóry nie odbywał się nieprzerwanie przez dwie godziny (jak stanowi Standard), bowiem przerwano go po około godzinie celem zabrania dziecka na ważenie oraz mierzenie. Stało się to jednak za moją uprzednią zgodą – położna spytała czy może przerwać ten czas na chwilę. Po ludzku zrozumiałam jej intencje – była naprawdę późna godzina nocna i myślę, że wolała to mieć już za sobą. A ja sama byłam ciekawa wagi i wymiarów dziecka więc nie miałam nic przeciwko. Także tutaj wszystko przebiegło w stu procentach prawidłowo – zapytano mnie o zgodę, gdybym nie wyraziła to na pewno kontakt skóra do skóry trwałby dłużej. Zachęcano do karmienia piersią, nie proponowano mleka modyfikowanego, umożliwiono skorzystanie z pomocy doradcy laktacyjnego – nie mogę do niczego się przyczepić. Standard zrealizowany w tym zakresie naprawdę dobrze.

Podsumowanie

Generalnie stwierdzam, że szpital, w którym rodziłam swoje drugie dziecko w znacznym stopniu wywiązał się ze Standardu. Także nie jest źle – przynajmniej na moim przykładzie widać, że faktycznie „dramatu’ nie było.

Znalazło się jednak kilka niedociągnięć i na bazie powyższego apeluję tutaj do wszystkich przyszłych mam – zwracajcie uwagę na takie rzeczy jak pytanie o zgodę przed wykonywanymi zabiegami/badaniami. Proście o wyjaśnianie konieczności zastosowania określonych procedur medycznych, jeżeli personel sam tego nie zrobi. Nie pozwalajcie sobie na nieodpowiednie zwracanie się do Was. Nie zgadzajcie się na to, co jest niezgodne z Waszym przekonaniem, lub po prostu drążcie temat dopóki nie uzyskacie satysfakcjonującego uzasadnienia medycznego. Nie bójcie się tego robić, to Wasze prawo, a nie złośliwość względem personelu medycznego. Nie zapominajcie, że podczas porodu macie prawo do pełnego poszanowania własnej osoby oraz nowonarodzonego dziecka.

A dla wszystkich chcących jeszcze raz przypomnieć sobie Standard, oraz porównać z moim kazusem zapraszam do ostatniego wpisu oraz do aktu prawnego. Niezmiennie przypominam także o generatorze planu porodu. Jak widzicie bowiem – było przyzwoicie, ale pod kątem prawnym tak na 3 z plusem według szkolnej skali, a przecież zawsze mogłoby być na 5 😉

About Sylwia Podgórska-Mackiewicz

Piszę prawie od zawsze. Przy okazji skończyłam studia prawnicze, jestem aplikantem radcowskim, mamą dwóch chłopaków oraz żoną ratownika medycznego. Po zmieszaniu zamiłowania do prawa, "lekkiego pióra" i słabości do medycyny powstał mój blog - prawomedyka, czyli o prawie dla personelu medycznego i nie tylko!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *